Trzydziestu entuzjastów technologii zebrało się w Poznaniu na trzydniowym hackathonie AI - mieszance programistów, inżynierów chmury, menedżerów dostaw i innych specjalistów z Fabres i Grupy Komplett.

Jeden cel
Sześć zespołów, jeden cel: zbadanie, w jaki sposób sztuczna inteligencja może ułatwić życie klientom. Nie chodziło tylko o rywalizację - chodziło o eksperymentowanie, uczenie się i sprawdzanie, jak daleko może nas zaprowadzić kreatywność (i kofeina).
Aniołki Daglezji - inteligentne, ale uparte
Kiedy zamkniesz grupę ludzi z branży technicznej w pokoju na trzy dni, z pewnością wydarzy się coś interesującego. Byłem częścią Anioły DaglezjiMały, ale uparty zespół z prostą misją - a przynajmniej tak to brzmiało na papierze. Od samego początku wiedzieliśmy, co chcemy zbudować: inteligentnego asystenta zakupów, którego można rzeczywiście rozmowa do. Pomysł polegał na tym, że otwierałeś czat, mówiłeś, czego szukasz, a on nie tylko znajdował odpowiedni produkt, ale także pozwalał ci go kupić w tej samej rozmowie. Bez przeklikiwania się przez niekończące się strony, bez zamieszania - po prostu naturalna, szybka interakcja.

Co chcemy stworzyć?
Nie chcieliśmy kolejnego chatbota, który wypluwa losowe linki. Chcieliśmy czegoś, co rozumie ludzi. Użyliśmy więc ChatGPT-4.1 jako mózgu, połączyliśmy to wszystko z narzędziami do orkiestracji i ramami kodowania oraz zasililiśmy kawą i adrenaliną. Drugiego wieczoru nasza tablica mogła wyglądałby jak nowoczesna sztuka wykonana z karteczek samoprzylepnych - ale tak nie było. Zespół byłskłada się z doświadczonych deweloperów, więc nie było niekończących się debat ani bazgrołów na karteczkach Post-it. Każdy po prostu wiedział, co trzeba zrobić e. A potem…
Potem przyszedł ten moment
Pod koniec dnia wszystko wydawało się w porządku - aż do momentu, gdy przestało. Coś b roke. Skończyłem siedząc w pubie z otwartym laptopem, naprawiając go między łykami piwa. Ponieważ to właśnie w hackathonach tak naprawdę chodzi o: szybkie rozwiązywanie problemów, gdziekolwiek jesteś, jakkolwiek możesz.
Najbardziej podobała mi się nie sama rywalizacja, ale atmosfera. Każdy zespół wnosił coś wyjątkowego. Przechodząc obok dowolnego biurka, można było zobaczyć zupełnie inny pomysł, który nabierał kształtu. Pomysły te nie znikną po zakończeniu hackathonu. Wiele z nich zostanie zaprezentowanych na wyższych szczeblach Komplett Group, a kto wie - niektóre z nich mogą przekształcić się w prawdziwe projekty. Na tym polega piękno tego wydarzenia: kreatywność z przyszłością.

Mały kawałek przyszłości
Kiedy ogłosili Dagleish’s Angels jako zwycięską drużynę, dopiero po chwili dotarło to do mnie.
Nie chodziło o trofeum - chodziło o to, by zobaczyć, jak nasza koncepcja wciela się w życie.
Patrząc wstecz, te trzy dni przypomniały mi, dlaczego uwielbiam pracować w branży technologicznej. Jest nieuporządkowana, nieprzewidywalna, a czasem chaotyczna - ale kiedy wszystko w końcu kliknie, czujesz się, jakbyś zbudował mały kawałek przyszłości.
I hej - okazuje się, że nawet Aniołki Daglezji mogą zdobyć swoje skrzydła, gdy kod w końcu się skompiluje.

